Co to?

Niniejszy blog jest publiczno-ironicznym protestem przeciwko zaśmiecaniu bełkotem i zubażaniu naszego języka w mowie i piśmie.

Jest kpiną z nas wszystkich, na co dzień nadużywających bezsensownych sformułowań.

To irytujące i masowe zjawisko, wyrastające na języku niczym szczypiący pypeć, dorobiło się nazwy w języku francuskim – expression idiote. Po naszemu byłoby to mniej więcej tak: wyrażenie idiotyczne.

Ogłaszamy otwarte polowanie na werbalne kretynizmy dnia powszedniego, zwane przez nas “wzmacniaczami sensu”, oszukującymi zmysły i umysły, podobnie jak spożywcze ulepszacze. Tropimy zatem:

  • pleonazmy – błędy logiczno-językowe polegające na mnożeniu bytów treściowych ponad konieczność. Potoczne określenie: masło maślane,
  • natręctwa językowe, czyli słowa albo frazy nie mające sensu, uporczywie wtrącane do zdań, będące częścią osobistego stylu wypowiedzi, zazwyczaj poza pełną kontrolą mówiącego,
  • klisze – sztampowe, utarte określenia, związane na stałe z pewnymi dziedzinami, pozornie ułatwiające trawienie treści, w rzeczywistości czyniące przekaz schematycznym, tępiące wyobraźnię i powstrzymujące myślenie.

Przyczyną tych wszystkich tragikomicznych zdarzeń językowych są zapewne stres, nieczytanie książek, niedobór snu, nadmiar alkoholu, niechlujność, niedbałość o styl, niesłuchanie samych siebie w trakcie mówienia, brak szacunku do słowa i słuchacza. Winowajcami jesteśmy wszyscy (któż z nas nie nadużywa “po prostu” albo “dokładnie”?), ale szczególny kopniak należy się mediom, przymykającym oko na ów mikrobełkot nadawany w eter, a wręcz celowo zidiocającym przekaz ulepszaczami dla przypodobania się jak najszerszej gawiedzi. Za naganne należy uznać zaśmiecanie języka przez profesjonalistów słowa – dziennikarzy, krytyków, czy polityków. Oni powinni świecić przykładem!

Jednym z najkoszmarniejszych współczesnych polskich natręctw językowych jest “tak naprawdę” – stąd tytuł bloga.

Łódź, 2011
taknaprawde@gmail.com
Tak Naprawdę na Facebooku

Zdjęcia na blogu dzięki uprzejmości i © arturbanski.com