Kondycja gospodarki

Stały bywalec wszystkich programów radiowo-telewizyjnych i artykułów poświęconych gospodarce. Można wprawdzie powiedzieć “stan”, ale jest to słowo mało porywające, na dodatek licho brzmiące i niezauważalne, szczególnie w konfrontacji z egzotyczną “kondycją”, przekalkowaną bezpośrednio z języków zachodnich.

Użycie zaklęcia “kondycja” nie tylko powoduje, że rozpętuje się akademicki patos, ale też niezwłocznie daje do zrozumienia, że mówi się o rzeczach wielkich i wzniosłych. Szczególnie pasuje do mądrych min, wykrochmalonych na blachę koszul, nienagannie w bułkę wiązanych krawatów oraz wąsów.

Kondycja społeczeństwa, infrastruktury, waluty – to brzmi dumnie, ale już kondycja uzębienia, ogumienia, licznika gazowego, kondycja konta w banku i kondycja zapasów żwirku dla kota – żałosne dyrdymały! W mowie polskiej XXI w. kondycja zarezerwowana jest dla wysokiej rangi ekspertów, lekarzy oraz instruktorów fitness.

Słownik mówi jasno: poza «stanem fizycznym organizmu», słowo to może oznaczać również «ogólny stan czegoś», a nawet «czyjąś sytuację życiową». Aha! Mamy więc do czynienia z olśniewającą sportowo-medyczną metaforą, dodającą świeżości nudnej, technokratycznej paplaninie. Gospodarka na zmianę niedomaga, ledwo zipie, dostaje zadyszki, kuleje, czasem pręży muskuły, zbiera się w sobie i nadrabia, a zatem – kondycja! Stan to może być Tymiński!

Diagnoza: kiepska kondycja żargonu
Szkodliwość: 5/10
Obszar występowania: programy o gospodarce, służbie zdrowia, wywiady z ekspertami, dzienniki telewizyjne, artykuły prasowe

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s