Gdyby nie nadużywany przez polityków, byłby to piękny, nieco staroświecko, lecz za to szlachetnie brzmiący, lekko ironiczny i protekcjonalny eufemizm.
Stosowany nagminnie przez wysokiej rangi działaczy wyszkolonych do pracy z mediami, mający za zadanie usprawiedliwić lub wyszydzić ewidentną gafę, głupstwo, impertynencję, czy na inny sposób lichą wypowiedź przeciwnika bądź sprzymierzeńca, w każdym razie kolegi lub koleżanki po fachu.
Niefortunnie wypowiadają się prezydenci miast i krajów, biznesmeni, politycy, księża, filozofowie i zaangażowani społecznie artyści. Określenie to można traktować literalnie – dostatecznie idiotyczne wypowiedzi umniejszają fortunę ludzi trudniących się mówieniem i przekonywaniem.
| Diagnoza: | niefortunny frazes |
| Szkodliwość: | 5/10 |
| Obszar występowania: | prasa, radio i telewizja; przeważnie na ustach polityków występujących w mediach i niektórych dziennikarzy |
| Znani roznosiciele: | Bronisław Komorowski, Donald Tusk, Mariusz Błaszczak, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Stefan Niesiołowski, Jarosław Kurski, Grzegorz Schetyna, Grzegorz Napieralski, itd. |